Jest taki dzień, bardzo ciepły choć grudniowy…… przygotowania zaczęliśmy z półrocznym wyprzedzeniem – ruszyła produkcja ozdób wszelakich, planowanie strategii, menu, uzupełnianie zaopatrzenia a wszystko po to, aby ten jeden wieczór w roku stał się magiczny. Kiedy ostatnia świeca została zapalona a wszytko zostało dopięte na przysłowiowy ostatni guzik (nie mogło być inaczej – porządku pilnowała Żanetka) czekaliśmy na przybycie gości, którzy jak zwykle nas nie zawiedli. Program artystyczny przygotowany przez naszych najmłodszych bawił i wzruszał, wspólne kolędowanie, łamanie się opłatkiem sprawiło, że niejedne oczy szkliły się od łez. Kiedy tak na to wszytko patrzyłam, czułam dumę i radość. Byłam dumna, że w tak krótkim czasie udało nam się ożywić to miejsce. Sprawić, że dostało drugie życie, że coraz więcej osób bardzo chętnie nas odwiedzaja w coraz liczniejszym gronie, że nie przychodzą na chwilę (bo tak wypada) i szybko pod jakimś pretekstem uciekają – ale zostają, ciesząc się swoim towarzystwem, że jest rodzinnie, przytulnie – jak w domu. Jest to nasza druga Wigilia w zmienionej formie i taka już zostanie. Szczególnie kolędowe karaoke gdzie każdy śpiewać może…. gdzie tworzą się niezapomniane duety – z tego miejsca dziękuję serdecznie Kaziowi :). Mam nadzieję, że zobaczymy się za rok w jeszcze liczniejszym gronie 🙂 a tymczasem cóż…. pora zacząć planować następną Wigilię…
WIGILIA
Published inUncategorized
