Jak co roku świętowaliśmy dzień rodziny. Troche późno bo dopiero w lipcu, ale lepiej późno niź wcale. W tym roku organizacja szła wyjątkowo opornie – jednym termin pasował innym nie – potem w pierwotnie ustalonym terminie zepsuł się autokar więc znowu terminy trzeba było dogrywać, do kierowcy nie doszedł @ z informacją gdzie ma czekać (dobrze że są telefony bo czekalibyśmy na siebie w dwóch różnych miejscach)ale w końcu ruszyliśmy.
O dziwo dojechaliśmy szczęśliwie. Na miejscu okazało się, że infolinia wprowadziła nas w błąd co do rezerwacji biletów i zachodziła poważna obawa, że kopalnię pooglądamy sobie z zewnątrz i na obrazku, ale siła wyższa ulitowała się nad nami i udało się nabyć bilety.
Koplania robi wrażenie – nie będę się wdawać z szczegóły, bo to trzeba zobaczyć na własne oczy, ale jeżeli byli górnicy którzy na towarzyszyli byli pod wrażeniem, to znaczy że warto tam pojechać.
Wycieczka udała się w 100% – chyba na zasadzie – co się źle zaczyna, to się dobrze kończy.
